12 lutego 2016

Miłość i te sprawy

Hej!
Dwa dni temu mieszkańcy wyspy wzięli się za walentynkowe przygotowania. Atmosfera jak przed świętami. Wszyscy gdzieś pędzą i lecą. Zwykle napracują się nadmiernie, a potem nie mają co robić z ciastami, sercami, prezentami i całą tą miłością.
Nie wszystkim jednak idzie to tak gładziutko. Mówił Wam coś krawiec z miasteczka? Tak, urodzony pesymista, który wszystkiego się boi (jak Teodor, pozdrawiam kumatych). Z jego perspektywy nawet oddychanie może być niebezpieczne. No w sumie czasami jest, jak wdychamy różne zanieczyszczenia. No więc owy krawiec jak zwykle z czymś miał problemy, więc zwrócił się z tym do nas. Jak zwykle każdy do nas.
Drugą osobą jest poczciwa Catherine z kawiarni przy Jaraheim. Biedaczysko nie poradzi sobie z takim nawałem pracy, a do tego wszystkie te ciasta (tu by się znów przydał Teodor). Może ma zawyżone proporcje na dany składnik (a tutaj Szymek). Do niej też warto wpaść i pomóc.




Oprócz tego pojawiły się sklepy z walentynkowymi kreacjami. Nic nie przebije tych słodkich ubranek. Są dosyć drogie, ale czasami warto ubrać coś czerwonego (jak Alvin).
Kiedy już opanujemy tą całą masę przygotowań trzeba pojechać na targ, gdzie oczywiście też nas potrzebują. Takie życie.


3 komentarze:

  1. Ja ferie zaczynam dziś, cusz, świat jest na tyle brutalny, że mam je jako ostatnia w kraju razem z kilkoma osobami z klubu xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w następnym roku będę miała ostatnia... no, ale za to masz takie fajne uczucie, że my już siedzimy w szkole, a Ty odpoczywasz :D

      Usuń